REKLAMA
REKLAMA

Lipsk odpowiedział Bayernowi i nadal jest liderem

dodał: Michał Wachowski  |  źródło: Bundesliga.goal.pl  |  24.10.2020 17:30
Lipsk odpowiedział Bayernowi i nadal jest liderem

Marcel Sabitzer  |  fot. PressFocus

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Piłkarze RB Lipsk pozostaną na czele tabeli 1. Bundesligi. W sobotnie popołudnie odpowiedzieli na wygraną Bayernu Monachium nad Eintrachtem Frankfurt, sami pokonując 2:1 Herthę Berlin. Pięć goli oglądano w Moguncji, gdzie gospodarze przegrali z Borussią Moenchengladbach.

By zostać na fotelu lidera ekipa ze wschodniej części Niemiec musiała zainkasować trzy punkty. Wygrana nad Herthą rodziła się jednak w bólach. To goście wyszli bowiem w 9. minucie na prowadzenie, gdy po akcji z Dodim Lukebakio do siatki trafił z bliska Jhon Cordoba.

Gospodarze wyrównali, gdy w 11. minucie po rzucie rożnym do siatki trafił Dayot Upamecano. Piłkarze z Lipska przez długi czas nie potrafili jednak pójść za ciosem i zdobyć drugiego gola. Zadanie ułatwili im sami rywale, bo w 50. minucie Deyovaisio Zeefuik obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.

RB Lipsk wygrał ostatecznie za sprawą gola z rzutu karnego, którego w 77. minucie na gola zamienił Marcel Sabitzer. Ekipa ta pozostaje liderem Bundesligi i ma punkt przewagi nad Bayernem Monachium.



Dramatycznie spisuje się od początku rozgrywek ekipa z Mainz. W sobotę doznała piątej porażki z rzędu i ma nadal na koncie zero punktów. Trzeba jednak oddać gospodarzom, że zagrali z zębem i determinacją. Co prawda pierwsi po trafieniu Larsa Stindla stracili gola, ale później wrócili do gry i objęli prowadzenie.

W 23. minucie, dobijając piłkę po tym, jak wcześniej uderzyła w słupek, na listę strzelców wpisał się Jean-Philippe Mateta. Ten sam zawodnik w 36. minucie popisał się efektownym strzałem, który przyniósł gola na 2:1. Pomimo asysty kilku defensorów rywali przyjął sobie piłkę w polu karnym, a następnie huknął z woleja do siatki.

Końcowe dwadzieścia minut meczu należało jednak do graczy Borussii, którzy rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Najpierw wyrównał z rzutu karnego Jonas Hofmann, a potem, w 83. minucie po rzucie rożnym i uderzeniu głową zwycięską bramkę zdobył Matthias Ginter.



Jedyny remis tego popołudnia padł natomiast w Berlinie, gdzie Union rywalizował z Freiburgiem. Gośce wyszli na prowadzenie po ładnej akcji z 34. minucie. Na skrzydło podawał Christian Guenter, a tam w pole karne wbiegał Vincenzo Grifo. Zawodnik ten popisał się precyzyjnym uderzeniem przy długim słupku.

Odpowiedź Unionu Berlin była niemal natychmiastowa, bo dwie minuty później był już remis. Z dystansu do siatki trafił Robert Andrich, a bramkarz został zmylony po tym, jak piłka odbiła się od nogi jednego z defensorów.

Gospodarze mogli sięgnąć po wygraną. Najbliżej zdobycia gola był po przerwie Marvin Friedrich, ale uderzał tuż nad poprzeczką.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

Eksfuzja2 | 24.10.2020 17:38

Już się bałem, że Borussia M. nie da rady... jeżeli w tym sezonie także chcą walczyć o LM, to zwycięstwa w meczach z takimi ogórkami to obowiązek.

Swoją drogą, apropo pierwszego akapitu, 7 goli w Moguncji? Nie wiedziałem, że 3+2 to 7 xD



bundesliga.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy