REKLAMA
REKLAMA

Dwa gole Sobiecha nie starczyły na BVB

dodał: KMM  |  źródło: Bundesliga.goal.pl  |  12.09.2015 17:26
Borussia Dortmund wygrała dziewiąty z rzędu mecz pod wodzą Thomasa Tuchela. Schwarz-Gelb zwyciężyli na HDI Arenie w Hanowerze 4:2. Gospodarze mogą mieć pretensje do swojego defensora Felipe, który sprokurował trzy bramki dla BVB, marnując trafienia Artura Sobiecha.

Borussia w tej kolejce musiała sobie poradzić bez Marco Reusa. Początkowo sądzono, że Niemca zastąpi w jedenastce ściągnięty z Anglii Adnan Januzaj, jednak to nie on, a Jonas Hofmann wyszedł na boisko od pierwszej minuty. Miejsce w wyjściowym składzie wywalczył też napastnik Hannoveru Artur Sobiech.

Trener Michael Frontzek słusznie zrobił, stawiając na Polaka, który w 18 minucie wyprowadził Die Roten na prowadzenie po skutecznej kontrze. Kiyotake zagrał świetnie między obrońcami na prawo do Andreasena, który idealnie wyłożył piłkę Sobiechowi. Były napastnik Polonii Warszawa z 10 metrów dopełnił formalności.

Borussia mimo kilku szans wyrównała dopiero z rzutu karnego w 35 minucie. Jedenastka podyktowana została po przewinieniu Felipe na Hofmannie, a wyegzekwował ją bezbłędnie Aubameyang. Gabończyk uderzył dokładnie w dolny narożnik bramki, myląc całkowicie Zielera.

Dortmundczycy jeszcze przed przerwą po raz drugi znaleźli drogę do siatki. Ginter wykorzystał na prawej stronie mnóstwo przestrzeni, dokładnie wycofując na 16 metr do Mchitariana. Ormianin uderzył bez przyjęcia, mocno i przy samym słupku.

Borussia wydawała się mieć już wszystko w swoich rękach, tymczasem w 53 minucie drugi raz Romana Bürkiego pokonał Sobiech! Polski napastnik przyjął sobie piłkę po świetnym dośrodkowaniu Priba i strzelił bez wahania w krótki róg bramki.

Co Sobiech wypracował z przodu, to Felipe napsuł z tyłach. Brazylijczyk na pewno nie zaliczy tego spotkania do udanych, bo po sprokurowaniu rzutu karnego dołożył także, w 67 miuncie, bramkę samobójczą. Środkowy defensor pokonał własnego bramkarza wślizgiem z pięciu metrów, starając się przeciąć zagranie Gintera.

Frontzek chyba nie wierzył własnym oczom, widząc jak w 85 minucie Felipe pogrąża swoją drużynę po raz trzeci, zagrywajac ręką we własnym polu karnym przy próbie wybicia piłki głową. Jedenastkę ponownie wykorzystał Aubameyang, który tym razem pozwolił sobie na odrobinę nonszalancji, strzelając technicznie pod poprzeczkę. BVB zachowuje pozycję lidera, H96 pozostaje z jednym punktem

Hannover 96 – Borussia Dortmund 2:4 (1:2)
1:0 Sobiech 18'
1:1 Aubameyang 35' (karny)
1:2 Mchitarian 44'
2:2 Sobiech 53'
2:3 Felipe 67' (sam.)
2:4 Aubameyang 85' (karny)

Pełna statystyka meczu
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 4 komentarze

sortowanie: rosnąco | malejąco

Stormblast | 12.09.2015 17:34

Sobiech wreszcie się przełamał. Felipe strzelił samobója na dwa tempa;), bo jak już Zieler się położył to wślizgiem przerzucił nad nim piłkę.

malizna | 12.09.2015 17:39

Sobiech 2 strzaly i 2 gole. Przy drugiej bramce dla H96 Hummels zachowal sie jak nie raz w poprzednim sezonie ;/. Najwazniejsze 3 punkty, w pelni zasluzone.

Dortmunder1909 | 12.09.2015 17:41

Felpie 2 karne i swojak (chociaż Aubameyang i tak by to wcisnął). W ofensywie wszystko wyglądało ok, Mkhitaryan pokazuje po raz kolejny klasę. Przepiękna bramka, ale ta strzelona ze spalonego chyba jeszcze lepsza.
Na minus właściciwe tylko Hummels. O ile miał też kilka udanych interwencji, to kluczowe zachowanie przy drugim golu no i przy pierwszym w sumie też mógł się lepiej ustawić, albo wyjść do przodu i zostawić gracza H96 na spalonym.
Aha no i zmiana Castro bardzo słaba, masa niedokładnych zagrań.

Joker | 13.09.2015 03:14

Jakby Sobiech miał zdrowie to fakt, że strzelił dublet w Bundesldize nie byłby żadnym wydarzeniem tlyko czymś normalnym, bo chłopak naprawde ma spory potencjał... Oby wreszcie to zdrowie mu dopisywało, wtedy jestem pewien iż strzeli te 10-15 goli w sezonie...

To co BVB na razie wyrabia jest imponujace... W każdym w zasadzie meczu urządzają sobie goleade i pewnie wygrywają... Szacunek dla dotychczasowej pracy Tuchela...



bundesliga.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy